sobota, 29 września 2012


Lubię ten stan, kiedy pada deszcz. Dźwięk wody uderzającej w okno, a potem strugami spływającej po szybie.
***
Tego dnia wyszłam na spacer. Termometr wskazywał bardzo niską temperaturę, ale ja jakość nie odczuwałam zimna. Poszłam na peron. Zawsze było tu cicho, dobre miejsce na zebranie myśli. Co jakiś czas tylko przejeżdżał pociąg, ale mi to nie przeszkadzało. Tym razem nie byłam sama.  Po chwili przyszedł jakiś chłopak. Usiadł niedaleko mnie. Nie patrzyłam w jego stronę.
- Dobre miejsce do pomyślenia, co? - odezwał się i przysunął w moją stronę.
Milczałam. 
- Co - mówił dalej - już mnie nie poznajesz?
Wtedy spojrzałam na jego twarz. Łzy napłynęły mi do oczu. Teraz jakby wszystko co we mnie tkwiło wybuchło.
- Mike? To naprawdę ty? Ale jak to? ... - jąkałam się.
- Tsii - położył palec na moich ustach - wszystko okej, już jestem, wróciłem.
Przytulił mnie po przyjacielsku. W mgnieniu oka chmury pociemniały i lunął deszcz. Wtedy dopiero poczułam zimno. 


Cheaper#001
Znowu... kolejny szary dzień. Nienawidzę tej monotonii. Codziennie to samo. Szkoła, dom, szkoła, dom. Już nawet na weekend nie czekam. Za dużo obowiązków, za mała głowa. 
Nocami głównie nie śpię. Wtedy wychodzę na balkon, kładę się na hamaku, przykrywam kocem, oglądam gwiazdy lub czytam książkę.
Lubię gdy pada deszcz. Nie zbyt przepadam za latem, wolę jak jest zimniej. W wakacje raczej nie wychodzę na zewnątrz. W dzień staram się odsypiać szkołę i noc. 

 W sumie sama nie wiem o sobie dużo. Ciągle odkrywam siebie. 



Starter#000